I fałd togi muskanej z lekka zefirami,

Lecz cóż? Jeżeli w twarzy wyrazu brakuje,

A w postaci harmonii miłej wzrok nie czuje?

Stąd zrzekłbym się wieszczego w utworze natchnienia,

W połyskującym włosie, ni to kruka skrzydła,

I brwi ciemniejszych łuków, gdy od przyrodzenia

Dany nos szpetny, miałby zniszczyć te mamidła

I zmienić w kształt potworny czubate straszydła!

A wy, co poczynacie, Pizonowie mili:

Z namysłem wybierajcie prac waszych rodzaje,