Jeśli są, niech się prędko goją wszystkie blizny.

W śmiesznem wskazane świetle, wprost sprzecznym tragedii,

Stara młodość w niej śmieszna, i umizg siwizny,

Wad, przesądów bałwany gruchocze jowialnie,

Chociaż uśmiech jej wiecznie płacze niewidzialnie,

Talia170 przebaczy w przejściu jakie głębsze słowo,

W burzach gniewu, gdy śmiechem ma być rozjaśniona;

Zniesie i Melpomena z owężoną głową,

Choć śmieszniejszem słóweczkiem plunie pierś zdraźniona171.

Lecz nie dość, by dla ludzkiej były dogodności