On w utworach swej myśli miał najpierw na celu

Aby nie dym z płomienia, ale płomień z dymu

Strzelił jasną światłością w szatę słów niewielu,

Oblekł myśli, co tutaj żyły życiem czynu!

A lutni głos spiżowy z snów zwątpienia budzi,

Przemawiając w głos wielki do zamarłych ludzi:

Maluj żywo wiek wiary, wiek ofiar, wiek młody!

Wiek dzieciństwa, wiek męski i starość zgrzybiałą,

Samolubną, że sercem dna stojącej wody

Z czaszką zimną, siwizny szronem popleśniałą!