Trzeba iskrą młodzieńczą najsilniejszej wiary
Wśród ciemności rozniecić miłości pożary
I strunami arf185 cichych trącić o te serca,
Których myśl zamordowałby tyran, szyderca,
A choć czasem tak smutno i tak łzawo w tobie
Jak w tej arfie, co wisi samotna grobie,
Gdy wicher nią uderza spróchniałe krzyże,
Gdy jej struny trącają skrzydłem nietoperze,
Gdy księżyc promieniami zagra w stron jej złocie,
Ona cicho zajęczy jak w dłoni anioła