już słupieje bezsenna, patrząc

tam na Hebrus6 i Trację7 zbieloną śniegiem,

na Rodopę8 zwiedzaną dzikich

ludów stopą, jak brzegi i puste gaje

ja zbłąkany podziwiać lubię.

O! Najadów9 potężny ty władco, oraz

i Bachantek10, co mogą silną

ręką wzniosłe obalać jesiony, zgoła

nic drobnego, ni płaską mową

nic nie powiem, co zmarnieć by mogło... Bakchu!