Choć śmieszniejszem słóweczkiem plunie pierś zdraźniona25.
Lecz nie dość, by dla ludzkiej były dogodności
Te dzieła, w tym bynajmniej nie mają wartości,
Prawda — i zawsze prawda — jasna, obnażona,
I dziewicza jak posąg porannej miłości
Niech boli jak chce, wieszczu! To twoja korona!
Od ciebie to zależy, by się twarze śmiały,
Gdyś komik, a gdyś tragik, by z tobą płakały,
A jeśli chcesz, bym spotkał oczyma łzawymi
Smutną postać, co w prawdy walczyła ofierze,