Przystąp i zdrowym okiem pojrzyj w głębie jego!
Stań nad cichą kołyską śpiącego dziecięcia,
Ujmij dłoń marzącego w swej wiośnie młodzieńca,
Co idąc duchem naprzód, sobie narzucone
Rady prędzej lub później zdepcze, jak przy drodze
Uschłe liście,
Co chrzęszczą, nogą przygniecione,
Kryjąc węża, co grozi uskrzydlonej nodze!
Woli i czynom męża, kształt właściwy nadaj
I starca gderliwego świegotanie zbadaj,