Gdy księżyc promieniami zagra w stron jej złocie,
Ona cicho zajęczy jak w dłoni anioła
I jęknie: «Gdyby szpony orła lub sokoła
Stargały mnie, wolałabym w mojej sromocie,
Jak tu czekać, aż na mnie znów piorun zawoła!»
Lecz w chwilach gromu czujesz, czym jesteś, a potem
Z dziecka prostotą idziesz i sam nie wiesz o tym,
Co działasz, czyś działaczem i czy na twym grobie
Przeżyję cię aniołem, co płacze po tobie!
Chcąc skreślić obraz życia, życia człowieczego,