Bo nawet i sen mistrza wyda wam się mile,

Mistrza, co pieśnią musiał jasne czoło strudzić,

Pieśń taka morskie głębie i lądy przepłynie,

A choć zginie jej śpiewak, to ona nie zginie!

O! ty starszy młodzieńcze, choć głos ojca twego

Masz, i piersi twej młodej szlachetne westchnienie,

Przyjm ode mnie myśl jedną, że boskie natchnienie,

Wielkim być zdoła tylko u szczytu swojego!

A gdy o jeden stopień zniży się od szczytu,

To jak gwiazda jarząca, co spada z błękitu,