Nad grobami samotnie w żałobie zwieszony?

Lecz cóż po nim, gdy żeglarz, co stracił nadzieję

Po strzaskaniu łodzi, się wdarł na brzegi,

I gdy losów szczęśliwe zbiegły się koleje,

On obraz swój malować w murach świątyń każe,

Kędy na chwałę bogu wilgotnego łoża

Z trójzębem, ozdobione wznoszą się ołtarze!

Toć wtedy zamiast urny, co spod mistrza dłoni

Wychodząc, miała zdziwić urokiem piękności,

Urósł chropawy garnek potwornej szpetności.