Przeżycie

Srebrzysto-szarą wonią wypełniona

była dolina zmierzchu, jakby księżyc

przez chmury się przesiewał. Lecz nie była noc to.

Wraz z szarosrebrną wonią tej doliny

ciemnej, zmierzchając, myśli me spływały,

i cichom tonąć począł1 w tym przędzącym,

przezroczym2 morzu — opuszczałem życie.

Jakżeż cudowne były tutaj kwiaty,

płonące kielichami! Gąszcz roślinny,