Na święto Rosz-haszana10 Chaim-Boruch znowu udał się do rabiego.
Kiedy święto dobiegło końca, rabi nagle uderzył Chaima-Borucha po plecach i zapytał go:
— Czego ci potrzeba, Chaimie-Boruchu?
— Niczego! — odpowiedział zawstydzony Chaim-Boruch.
— Kłamiesz! Czegoś ci potrzeba!
— Czego? — pyta zdumiony Chaim-Boruch i czuje, jak do ust napływają mu słowa: „Potrzebne jest błogosławieństwo na groch i drożdże”.
Rabi nie daje mu dalej mówić i cedząc powoli każde słowo, jakby miało wartość perły oświadcza:
— Tobie, Chaimie-Boruchu potrzebny jest cybuch!
Zebrany w bóżnicy tłum nie posiada się ze zdumienia. Rabi zaś ciągnie dalej:
— Ty używasz przy paleniu takiej zwykłej furmańskiej małej fajeczki.