— To jest po niemiecku? No to brak mi jednego słowa.
— A o Nose-haceław?
— A to znów co za język?
— Święty język hebrajski. Widzę, że nie ma pan pojęcia, ile tysięcy Żydów zginęło za sprawą krzyżowców. Całe gminy uległy zagładzie.
— Pan zapewne ma na myśli rok 1648, czasy Chmielnickiego.
— O Żydach w Maroku wie pan coś?
— W Maroku? Nie, nie wiem.
— A chciałby pan wiedzieć?
— Ba! Wiedzieć! I co tam w Maroku takiego szczególnego? Inne jakieś zmartwienia? W inny sposób tam się rzeczy dzieją? Wierz mi pan, wszędzie jest tak samo. Świat jest wszędzie taki sam. Dziękuję Bogu, że udaje mi się od czasu do czasu o tym zapomnieć. — Po krótkiej przerwie: — Proszę mi lepiej powiedzieć, a pan wie, bo czyta gazety. Co tam słychać nowego?
— Nie — powiadam do mego sąsiada — pan to nie kocha Żydów.