— Tak wyszło... dziedzic zawarł sztamę z komisją... czy myśmy to zrozumieli?
— A Żydzi u was mieszkają?
— U nas nie. Na naszych polach nie wolno. Na dziedzicowych...
— Dziedzice pozwalają?
— Nie za darmo. Także zależy który... ten, co nie słucha się księdza...
— Czy Żydzi szkodzą wam?
— Szkodzą?
Obrzuca mnie badawczym wzrokiem. Przez chwilę milczy, po czym dodaje:
— Ale do czego są nam potrzebni? W polu nie pracują. „Nie ich ręce”. A kto im da ziemię? Na tym polega cały problem. Dawniej dzierżawili karczmy...
— Ludzie pili?