Po chwili miejscowy rabin, trzymając w ręku laskę opatowskiego cadyka, wstąpił na schodki prowadzące do Świętej Szafy, po czym odwrócił się twarzą do bimy.
Stoi i cicho szepcze należne słowa i nagle, uderzając trzy razy laską w schodek, woła:
— Dybuku, wyjdź!
Zebranych w bóżnicy ogarnia strach. Dybuk jednak nie reaguje. Milczy.
Rabin znowu wydaje rozkaz:
— Dybuku, wyjdź! Nakazuję ci, żebyś natychmiast opuścił ciało tej dziewczyny!
Tłum drży ze strachu. W babińcu kilka kobiet zemdlało, a dybuk jak milczał, tak milczy.
Za trzecim jednak razem, kiedy stary rabin wspomniał o Sądzie Bożym w niebiosach i zagroził, że rzuci na niego klątwę, którą poprze opatowski cadyk, dybuk westchnął spod czarnej narzuty i zawołał:
— Nie mogę, rabinie.
— Dlaczego?