— A jak wam się powodzi, reb Mojsze?
— Dzięki Najwyższemu, jakoś się żyje.
Znowu milknie. Nie ma o co zaczepić, ale próbuję:
— Wie pan co, reb Mojsze?
— A co na przykład?
— Niech Mojsze coś opowie. Dookoła panuje cisza. Taka nieprzyjemna cisza.
— Co też wpadło panu do głowy? I o czym to mam opowiedzieć?
— Chociażby o tym rozlewisku. Przecież Mojsze ma gotową opowieść o nim.
— A jeśli mam, to pan chciałby mieć powód do śmiechu?
— Uchowaj Bóg!