Pokłada się Żyd ze śmiechu. Młodzieniec zaś grzecznie pyta go:
— Czy mogę już odejść?
— Poczekaj jeszcze chwileczkę. Skąd, mój mędrcze, przyszedłeś?
— Ze wsi!
— Jak się ta wieś nazywa? Gdzie leży?
— Nie wiem.
— Czy daleko stąd?
— Szedłem, szedłem i szedłem.
Słowo „szedłem” powtarza wiele razy. Tak długo, aż wargi zaczęły mu omdlewać.
Na koniec dodaje: