W tej guberni permskiej ma być dużo kopalń, gdzie nawet i złoto kopią, a srebra, miedzi, ołowiu i żelaza to ma tam być bardzo dużo. W jednych kopalniach to rząd każe kopać, a drugie należą do różnych zwyczajnych ludzi, a z nich najbogatsi są: Demidow, Strogonow, Sybirakow.

Okręg szadryński155 to bardzo ma nawet urodzajną ziemię i pszenica jak i len porządnie tam rosną, ale ten okręg już leży w Syberii.

Stolicą tej guberni jest miasto Perm156, nad rzeką także Kamą, na ogromnym także stepie; jak się człowiek obejrzy, to ani drzewa, tylko step i step! Stepy to są ogromne, prawie płaskie pola, na których trawa prawie w pas rośnie, a czasem nawet na sześć stóp duża, tak że w niej człowieka nie widać. Perm to małe miasteczko, wybudowane z drzewa. Szeroką ulicą przejechaliśmy przez miasto i tylko tyle zatrzymaliśmy się, żeśmy zdążyli świeże konie zaprząc do kibitek.

Tu bardzo mało wsi widać, ludzie tylko z rzadka tutaj mieszkają, choć po tych ludziach, których widzieliśmy, nie znać wcale biedy, a po ich domach widać, że bogaci. Koło miasteczka Kunguru157, zdaje mi się, pierwszy raz widziałem kozaków orenburskich158, co tu po drogach wartują i uważają, żeby kto ze Sybiru nie uciekł.

Pierwsze straże wcale nas nie zatrzymały, dopiero na głównym odwachu159 pokazali nasi przełożeni papiery, a potem przejechaliśmy głęboki parów, na którego drugiej stronie leży miasto Kungur, licha mieścina, byle jak z drzewa wybudowana.

Tutaj wyprawiają „juchty160 kungurskie”, które mają być najlepsze w całej Rosji, bo są miękkie i bardzo wytrzymałe.

Od tego miasta w bardzo wielu miejscach obsadzony jest trakt brzeziną, która bardzo tęgo rośnie i prosto, i takie się grube brzozy trafiają, że ledwo je dwóch ludzi objąć może.

Tu też już Góry Uralskie się zaczynają, im dalej ku Syberii, tym większe. Przez góry prowadzi szeroki trakt, bardzo dobrze utrzymany, a to pewnie dlatego, żeby z kopalń, które są po obu stronach, móc łatwiej wszystko wywozić. Trakt przez góry pewnie też bardzo dużo kosztował, bo widać czasem mosty przez głębokie przepaści, a w innych miejscach znowu góra jakby na pół przecięta, żeby te przejścia rozszerzyć.

12. Przeklęty Sybir!

Nareszcie zaczęliśmy się spuszczać z wysokiej góry na dół; jechaliśmy ciągle borem, aż od razu na skręcie zobaczyliśmy prawie pod naszymi nogami miasto Jekaterynburg161, na pamiątkę carycy Katarzyny wybudowane, a dalej, jak okiem sięgnąć, ogromną płaszczyznę. To Syberia!!