Jak te hordy dzikie przenosić się mają z miejsca na miejsce, to pakują dzieci, które by podróży nie wytrzymały, w kosze napełnione próchnem z drzew pod samą szyję, a matki i krewni niosą je na plecach; naturalnie, dzieci w to próchno odprawiają swoje potrzeby i dopiero jak przyjdą na nowe legowisko, to dzieci oczyszczą, ale dzieciom w tym próchnie ciepło.
Uzbrojenie tych ludzi stanowią łuki i strzały; oprócz tego mają pałki, ale już i flinty190 często pomiędzy nimi się trafiają.
Polują najwięcej zimą, bo wtedy futra najlepsze i łatwiej zwierzę dogonić, bo mają do łatwiejszego chodzenia po śniegu łyże i narty. Łyże są drewniane, przynajmniej na trzy łokcie długie, a osiem cali191 szerokie; przez całą szerokość są wyżłobione tak, że ściany boczne i spodnie są cienkie, a koniec, jak u sani, podniesiony do góry; w środku na poprzek jest rzemień, za który się nogę zakłada. Łyże podbite są skórą łosią z włosem, ażeby się drzewo nie ścierało i łatwiej się ślizgały po śniegu. Jak myśliwy jedzie na tych łyżach, to nóg w górę nie podnosi, ale suwa po śniegu i kijem się podpiera, aby nie upadł. Rozpędzony myśliwy dogoni każdego zwierza, a łosia, który w śniegu głęboko zapada, to z łatwością.
Ostiaki i Samojedy zawsze w kilku polują, a gdy zwierza zabiją, to tylko znak zostawią, że to ich zwierzyna, i polują dalej, a dopiero przy końcu polowania saniami zajeżdżają i zbierają zwierzynę.
Gdy inny myśliwy znajdzie tę zwierzynę, to jej nie ruszy, bo to uważają za najgorszy uczynek, żeby do kogo innego należącej zwierzyny choć dotknąć, a pomiędzy sobą mają takie prawo, żeby za tę kradzież srogo skarali.
Na tych łyżach Ostiaki od rzeki Jeniseju albo Obi jadą na jarmark ze skórkami kosztowniejszymi aż do Archangielska192, a to nie żarty, bo nie tylko przeszło trzysta mil daleko, ale muszą przejeżdżać przez Góry Uralskie, w których są nie żartem przepaści, a kierują się tylko podług gwiazd. Na wiorsty to przeszło 1600 wiorst na wprost, a jadą przez okolice zupełnie puste i ogromne bory. Ubrani są Ostiaki w dubeltową193 skórę rena lub łosia; jedna skóra jest włosami do ciała, a druga sierścią na wierzch, tak że wyglądają jak duże małpy, bo te skóry szczelnie obszyte do ciała. Jedna skóra jest włosem na wierzch, bo zawsze futro włosem na wierzch lepiej grzeje. Noszą oni jeszcze jedno futro oprócz tego ubrania, które nazywają „jagą”, to jest takie jak nasze kożuchy. To futro jest tak samo z dubeltowej skóry, jednym futrem na wierzch, a drugim do ciała. Myśmy też takie jagi na wielkie mrozy nosili, to już najcieplejszy kożuch, jaki znam. Już to Pan Bóg najlepiej wiedział, jak futro najlepiej grzeje, i dlatego dał je zwierzętom futrem na wierzch. Sierść wstrzymuje od skóry wiatr i mróz; skóra każda ma w sobie małe dziurki, którymi wiatr i mróz wchodzą; a tak sierść je wstrzymuje i ludzie są w stanie takie ogromne mrozy wytrzymać.
Gdy burza zimowa z wichrem napadnie Ostiaków lub Samojedów w drodze, to kładą się jak dłudzy na ziemię i śnieg ich przysypuje, a pod śniegiem ciepło się tak robi, że aż się człowiek spoci; czasem leżą dwa i trzy dni, póki burza nie minie, a potem dalej polują, znów idą w drogę, naturalnie, że bez żywności nigdy się nie puszczają. Ja też na polowaniu, zaskoczony taką burzą, kilka razy przeleżałem po parę godzin pod śniegiem, a nawet raz to cały dzień leżałem. Użyłem też strachu niemało, ale diabeł nie taki czarny, jak go malują; jeno pod tym śniegiem tak leżeć bardzo mi się dłużyło.
Pierwszy raz, gdy nas burza napadła, właśnie polowaliśmy z Lewandowskim na niedźwiedzia; dopiero cośmy go byli dobili, a tu przy 30 stopniach może mrozu jak się burza porwie, tak tylko mieliśmy czas z Lewandowskim położyć się obok niedźwiedzia z dwóch stron na śnieg, i wkrótce też śnieg nas zasypał. Zaczęło mi się po półgodzinie dłużyć, a że wichru nie słyszałem, dźwignąłem śnieg do góry, co może już ze stopę nade mną leżał, a tu jak mnie wicher w nos sparzy, jakby mi kto gorące żelazo był przyłożył; zaraz też w śnieg nurka dałem, a potem wyglądając spod zaspy, twarz zasłaniałem dobrze rękawicami. Po kilku godzinach spociłem się pod śniegiem jak mysz, duszno się pod śniegiem robiło tak, że raz po raz robiłem ręką sobie lufciki, aby móc oddychać.
17. Jak Sybir podbity został przez Moskali
Mówił mi pan Chrzanowski, że dziwnym też to przypadkiem został ten Sybir przez Moskali zdobyty.