Jedno mnie też bardzo zastanowiło, oto jak niektóre plemiona Tunguzów chowają swoich umarłych. Nie zakopują ich w ziemi, ale wynoszą na oznaczone miejsca do boru, rozpinają na wysokości ośmiu stóp plecionkę taką, jakby kobierzec, między czterema drzewami; na to kładą kosztowniejszy kobierczyk, a na ten kobierczyk dopiero zmarłego, ubranego w najlepsze rzeczy, jakie ma. Obok umarłego kładą jego najlepszą broń i nakrywają drugim kobierczykiem, tak że nieboszczyk zawieszony jest w powietrzu.

Rząd rosyjski chciałby te wszystkie narody nawrócić na prawosławie i robi, co może, aby tego dokazać, ale te plemiona, choć czasem z bojaźni przyjmą chrześcijaństwo, to jednakże tylko na oko, a skrycie zawsze są bałwochwalcze. Rząd rosyjski, aby nawrócić te ludy, urządził nawet kościoły do przewożenia, aby można wszędzie dowozić je za tymi koczującymi plemionami; są to namioty, które ustawiają, gdy przyjdą do którego z plemion, i w nich popi rosyjscy nabożeństwa odprawiają. Przypatrują się tym ceremoniom ci ludzie, ale skoro popi odjadą, znowu swoje robią i do swych guseł powracają.

Wszelkie też usiłowania rządu rosyjskiego, aby te plemiona namówić do osiedlenia się na jednym miejscu i do uprawy roli, nie udają się; tylko chcą wędrować, a gdy ich przymuszają, to przy pierwszej sposobności uciekają i trudno ich znaleźć w ogromnych, niezamieszkałych puszczach; zresztą ostrość klimatu w wielu miejscach jest też przeszkodą, żeby się stale na jednym miejscu osiedlili.

Aby ochronić się od mrozu, zaszywają się cali we futra. Tunguzy mieszkają w cieplejszych stronach i w lecie chodzą tam prawie zupełnie nago, tylko na ramiona kładą jakby krótki płaszcz z futra jakiego zwierzęcia. Co prawda, to i pomiędzy nimi coraz więcej trafia się ludzi, co się ubierają jak Moskale.

Buriaty, którzy mieszkają bliżej kraju chińskiego, lepiej się ubierają, ale tam jest cieplej niż u nas, chociaż zimy tam są twardsze.

Mieszkaniami tych plemion na lato są namioty ze skór bydląt, ale na zimę kopią sobie w ziemi głębokie doły, czasem tak duże, że po parę familii188 w nich razem mieszka.

Tak te plemiona są zdziczałe, że często między sobą żyją jak zwierzęta, a tam czyją kobieta jest żoną, nikt się nie pyta, raz z tym, to znów z drugim żyje. A już pod tym względem najgorsi mieszkańcy Kamczatki: ci to już jak prawdziwe bydlęta żyją.

Ostiaki i Samojedy już porządniej żyją, bo już trochę bardziej o chrześcijan się otarli i lepsze obyczaje mają. Za to Ostiaki i Samojedy nauczyli się też od Moskali pijaństwa, kradzieży i chciwości na pieniądze, które pomiędzy innymi plemionami rzadko albo wcale się nie trafiają, a szczególniej zapijają się czasem na śmierć. Rosjanie (promyszlenniki, co się trudnią przemysłem) tak z nimi handlują. Nakupią beczek wódki w Tobolsku, naładują na łodzie, płyną rzeką — gdy ich spotkają, zatrzymują się przy brzegu rzeki. Samojedy i Ostiaki zaraz miarkują, że to z wódką jadą, i przychodzą do łodzi; promyszlennik częstuje ich wódką, a jak wyjdą na smak, dopiero powiada im, że za jeden kieliszek wódki muszą mu dać jedną skórkę jakiego zwierzęcia, za dwa kieliszki dwie skórki lub też jedną kosztowniejszą itd. Ci ludzie, jak sobie podchmielą, to już na nic nie uważają i czasem na jednym posiedzeniu przepijają wszystkie skórki, co przez całą zimę upolowali, a w ten sposób często taki promyszlennik zarobi za jednego rubla trzysta. Takie to łajdaki są pomiędzy tymi Moskalami! Prawda, że czasem Ostiaki i Samojedy, jak sobie podchmielą, to chcą za darmo pić, jak już skór nie mają, i gdy te oszusty odpływają od brzegu, aby ich się pozbyć, to Samojedy i Ostiaki podchmieleni wskakują do czółen i doganiają ich, wódkę im odbierają i czasem nawet zabijają tych szachrajów, bo taki pół dziki człowiek, jak pijany, to nie żartuje.

Prócz tego bardzo ich gubi paskudna choroba, którą od Moskali się zarażają przez lekkomyślne życie, a że oni doktorów, którzy by tę chorobę umieli leczyć, nie mają, a prócz tego zimno bardzo w tej chorobie szkodzi, to za żywego ciała gniją i marnie mrą.

Wszystkie te plemiona płacą podatek rządowi rosyjskiemu skórami, które na czas oznaczony na pewne miejsca znosić muszą, przy czym czynowniki189 moskiewscy porządnie ich okradają i większą połowę dla siebie biorą, a mniejszą dla skarbu. Czy ten podatek dokładnie od wszystkich tych plemion dadzą radę ściągać, to bardzo wątpię, ale co mogą, to biorą, choć pewno dużo plemion ustrzeże się i nie zapłaci.