Ryb jest zatrzęsienie we wszystkich prawie wodach, a wiele smaczniejsze i miększe niż u nas; bardzo dobrze przechowują się zimą; podczas mrozu zmarzną jak róg, a jak się ryby obłoży lodem z osypką albo trocinami, to w zimie cztery miesiące wytrzymają, choć już nie są takie dobre jak świeże.
Bardzo dobrze urządziliśmy się w naszym domku z kolegami nieszczęścia. Pan Chrzanowski gospodarował nam w domu, a Lewandowski i ja chodziliśmy na robotę. Co prawda, to pan Chrzanowski, szczególniej z początku, nie bardzo umiał gotować, ale powoli się włożył184, tym bardziej, że sąsiadka nasza, poczciwa Kirgizka, przychodziła pomagać.
16. Ludy zamieszkujące dawną Syberię
Pan Chrzanowski wiele mądrych rzeczy wiedział i w długie wieczory zimowe nam o tym opowiadał. Rysował nam na stole, jak cała Syberia wygląda, gdzie idą rzeki, gdzie są góry, gdzie trakty, jak i gdzie miasta leżą i jakie narody gdzie mieszkają.
Syberia, nim do niej przyszli Moskale, zaludniona była dość gęsto w cieplejszych stronach, a to przez koczujące ludy, czyli takie, co z miejsca na miejsce się przenoszą ze swymi stadami koni albo owiec. Zaraz przy Uralskich Górach żyją najwięcej Tatary i Kirgizy, dalej Czuwasi, Czeremisy, Samojedy i Ostiaki.
Opowiadał nam p. Chrzanowski, że pierwotni mieszkańcy Syberii, jeżeli się zacznie liczyć ich od wschodniej strony, to na półwyspie Kamczatce są Kamczadale na jednej połowie tego półwyspu, a na drugiej Czukczy; na zachód od tych Czukczów w obwodach ochockim i jakuckim mieszkają Jakuty, którzy w północnej guberni irkuckiej mieszają się z Tunguzami; w całej prawie środkowej Syberii mieszkają Tunguzy. Naokoło bardzo dużego jeziora Bajkał185 i około Nerczyńska186 i miasta Kiachty są Buriaty; około Sumarowa, Surguta, Berezowa i w północnej części guberni tomskiej około miasta Nuryma187 są Ostiaki; na północ zaś guberni jenisejskiej są Samojedy.
Bardzo to jest trudno ograniczyć dokładnie, gdzie mieszkają te różne plemiona, bo ciągle z jednego miejsca na drugie się przenoszą, to za polowaniem, to za rybołówstwem, albo też uciekając bardziej na południe, gdy mrozy się zbliżają. Pewnie dawniej, gdy te plemiona były zupełnie wolne, bardziej się kupy trzymały, bo nieraz wojny ze sobą prowadziły; ale teraz od czasu, gdy ich wszystkich Moskale zawojowali i muszą żyć ze sobą w zgodzie, bo Moskale nie żartują i za każdy napad srogo karzą, to nie uważają na żadne granice i jedni w drugich kraj ciągną. To jednak nadmienię, że nigdy się nie wdają ze sobą i każde plemię osobno żyje. Wsi i miasta po większej części zamieszkałe są przez Moskali lub przez zesłanych na Sybir albo dzieci ich i tylko rzadko trafi się taki, który by pochodził z miejscowych plemion. Zresztą te wszystkie hordy podobne są do siebie mniej więcej ubraniem i sposobem życia.
Co do religii tych plemion, to część ich od południowej strony, np. Kirgizy, są tureckiej wiary; im zaś więcej na północ, tym więcej pogan.
O jednej nawet z tych religii opowiadał p. Chrzanowski, że czczą diabła, a to dlatego, że ponieważ Bóg i tak jest dobry, to o niego może dbać nie potrzeba, bo i tak człowiekowi nic złego nie zrobi, ale o diabła to wcale co innego, bo ten jest zły i dlatego do niego się modlą, aby im nie szkodził.
Zresztą te ich religie to takie pomieszane, tyle w nich wszystkich pogańskich zabobonów, że prawie do siebie podobne.