Odpowiedzieć łatwo na to pytanie, a tą odpowiedzią jest jedno słowo: car.
Car jest przekleństwem Sybiru i większej części Rosji, a to dlatego, iż się na miejsce Boga postawił, iż myśli, że on wszystkim i że dla niego wszystko stworzone — on gnębi i uciska nie tylko nas Polaków, ale setki innych plemion i narodów. On ma się za Boga, a jest w rzeczy samej gnębicielem, on w swoim zaślepieniu i swej pysze nie widzi tego, że chcąc być Bogiem, przestał być człowiekiem i zamiast być, jak Bóg, dobrocią nieskończoną stał się tyranem, który gnębi miliony.
Przypatrzmy się bliżej jego postępowaniu, przypatrzmy się tysiącom skazańców, których na rozkaz jego męczą jak w piekle.
Już wspomniałem o nieludzkim piętnowaniu ludzi jak bydlęta, o pędzeniu przez ogromne pustynie lata całe biednych skazańców, przykutych łańcuchami do żelaznych drągów albo skutych łańcuchami, że ledwo iść mogą przez roztopy i zawieje śnieżne; opisałem, jak padają i często, idąc, nawet umierają, a ciemne, barbarzyńskie sołdaty234 knutami i pałkami biją i nie potrzebują zdawać nikomu sprawy z tego, jeśli więźnia niewinnego zabiją. Ale muszę jeszcze przytoczyć parę przykładów, które tylko mogą zgrozą przejąć każdego człowieka.
Znałem za moich młodych lat pana Kajsiewicza235, który był kasjerem w Osieku, a później umarł jako kasjer czy też bibliotekarz pana Działyńskiego w Kórniku; nieraz oglądałem jego plecy i widziałem je jakby bliznami okryte: to były ślady pałek moskiewskich!
Jakoś w roku czterdziestym szóstym (zdaje mi się) złapali go Moskale na granicy, miał przy sobie podejrzane książki; za to został skazany na Sybir i dwa tysiące pałek!
Pan Bóg mu dopomógł, że pałki wytrzymał, ale naturalnie z silnego człowieka zrobił się starzec przedwczesny.
Już za czasów konfederacji barskiej236 generał Kreczetnikow237 i pułkownik Sekieli238 złapanym konfederatom wyrzynali z ich własnej skóry wyloty takie, jak u kontusza239!
Ucinali biednym konfederatom uszy, nosy, wargi i ręce po sam łokieć!
Szyrszeń, gubernator tobolski, przywiązywał biednych Polaków do kloców drzewa i potem spychał ich z klocami ze stromej góry, tak że te biedaki zupełnie rozmiażdżeni spadali w otchłań!