Chcąc się panu przymilić stawał na podsłuchu

I nosił raz w raz plotki, układny i tajny,

Jak to jemu podobnych obyczaj zwyczajny,

Wtem złodziej, co na dobrą porę w nocy czekał,

Nakarmił wyżła skrycie i wyżeł nie szczekał;

A gdy i brytanowi przysmaczka użyczył,

Rzucił wierny pieczenia, złodzieja skaleczył.

Uciekł ten; wyżeł pobiegł tymczasem do pana,

Dzikim, wściekłym zabójcą mianował brytana.

I wypchnięto go z domu; a złodziej skradł182 w nocy.