Uprzykrzyło się na miejscu siedzieć,

I poleciał... Miło było,

Co obaczył, to bawiło.

Gdzie siadł, nowe widowiska.

Wtem, gdy już noc była bliska,

A odpocząć sam gdzie nie wie,

Usiadł na drzewie.

Nadeszła burza, grad i ulewa;

Spuścił się z wierzchołka drzewa.

I tak jeszcze gorzej było.