Wspomniał więc sobie, jak miło

Spokojnej chwili używać,

W gołębniku odpoczywać.

Po smutnej porze

Nastały zorze.

Deszcz, grad, grzmoty ustały.

Wskroś przemokły, zmartwiały,

Widząc już rzeczy postać okazalszą35,

Otrzepawszy skrzydełka wziął lot w drogą dalszą.

A gdy coraz nowymi widoki się cieszy,