Postrzegł, że ktoś za nim spieszy.

Był to jastrząb w pędzie lotny.

Gołąb zwrotny,

Jak mógł, uciekał... Wtem orzeł z góry,

Straszny pazury,

Padł na jastrzębia; i gdy walczyli,

Korzystając z dobrej chwili,

Przecież tę miał pociechę,

Iż się dostał pod strzechę.

Nazajutrz, gdy dzień nastał pogodny,