Wstydem, hańbą okryci, sromotą i trwogą,

Cóż byśmy usłyszeli? Wzgardę i nauki.

Koń, od nas zniewolony tęgimi munsztuki,

Koń, co nam nóg pożycza, jak byśmy nie mieli,

Koń, na którego grzbiecie, zuchwali i śmieli,

Ścigamy inne zwierza albo nam podobnych —

Ten koń, lubo nie w słowach wdzięcznych i ozdobnych,

Jakich zwykliśmy zażyć, gdy omamić chcemy,

Rzekłby z prosta: wy mocni, a my was nosiemy?

Rzekłby wół: ja chleb daję, wprzężony do pługa,