Nie mówiąc nic nikomu

Powędrował do domu.

Już widział z bliska

Miłe siedliska,

Już do swojego domku się spieszył,

Gdy strzelec skrzydło strzałą wskroś przeszył.

Wpadł w studnią i ostatnia ginęła otucha;

Szczęściem niespodziewanym studnia była sucha.

Więc kiedy się ocucił,

A do lotu jak powrócił,