Pod dach wlazły.

Słysząc szelest gospodarz szedł z świecą na górę,

Małpy w nogi... Zatkał dziurę,

Ledwo jedna,

Zbita biedna,

Skąd przyszła, chyżo do lasa uciekła;

A gdy pytano, gdzie są drugie, rzekła:

«Pięknieć to, prawda, lecz straszy i więzi.

Kiedyśmy małpy, śpijmy na gałęzi».

Przypisy: