Marnotrawstwo

„Znałeś dawniej Wojciecha?” „Któż nie znał! Co teraz

Bez sług, ledwo w opończy1 brnie po błocie nieraz,

Niegdyś w karecie, z której dął się i umizgał,

Takich, jakim jest dzisiaj, roztrącał i bryzgał.

Ustępowali z drogi wielmożnemu panu

Lepsi i urodzeniem, i powagą stanu;

Nieraz ten, który przedtem od filuta stronił,

Westchnął skrycie natenczas, gdy mu się ukłonił.

Musiał czcić; czegóż złoto nie potrafi dzielne?