Rafał, towarzysz niewinnych radości;

Równego góra Karmelu nie miała

W rubasznych wdziękach, hożej uprzejmości;

Ten, skoro postrzegł, jak się wydawała

Twarz przyjaciela, w zbytniej troskliwości

Cieszy go59 naprzód w tak okropnej doli,

Dalej ośmiela pytać, co go boli.

„Wiesz, przyjacielu — rzecze Rajmund trwożny —

Jako krok pierwszy resztą dzieła włada.

Wyszedłem rano z izby nieostrożny,