Zaraz się w progu zjawiła zawada.

Zły to dzień! Będzie w nieszczęścia zamożny.

Tak los chciał, nic tu roztropność nie nada60.

Trudno przeciwne kazusy61 odegnać,

Trzeba się z furtą kochaną pożegnać”.

Rzekł i zapłakał. Wtem brat Kanty leci:

„Panna Dorota do furty zaprasza”.

Nic nie rzekł Rajmund... Poseł drugi, trzeci,

Jeden go łaje, a drugi przeprasza.

„Porzuć te wróżki62, straszydła dla dzieci —