Nikt go nie wstrzyma w zemście przedsięwziętéj,

Na waszą zgubę odetchnął Gaudenty.

Tak gdy z wierzchołka Alpów niebotycznych

Mały się strumyk, sącząc, wydobędzie,

Wzmaga się coraz w spadaniach rozlicznych,

Już brzeg podrywa, już go słychać wszędzie,

Echo szum mnoży w skałach okolicznych,

Staje się rzeką, a w gwałtownym pędzie

Pieni się, huczy i zżyma w bałwany,

Tem sroższy w biegu, im dłużej wstrzymany.