Tem był ten puchar, czczony przez pradziady,

Starożytności wdzięczne widowisko.

Wyjęto ze czcią z najpierwszej szuflady;

Przytomni154 zatem skłonili się nisko

I tę wieczystej załogę155 rozkoszy

W obydwie ręce wziął ksiądz podkustoszy156.

Któż cię nad niego mógł lepiej piastować,

Zacny pucharze? Kto nosić dostojnie?

On jeden z tobą umiał dokazować,

On cię wart dźwigać w pokoju i w wojnie.