Znał on, co jest pozłota, znał, co szczere złoto.

Tym sposobem zgromadził, wspomógł się i użył,

Godzien szczęścia, bo na nie gruntownie zasłużył.

Nad nasz polor prostotę ja dawną przenoszę.

Niegdyś za naszych ojców rachowano grosze,

Trzymały się też lepiej, szły w liczbie na kopy25,

Bogatsze były pany, majętniejsze chłopy.

Teraz modniejszą jakąś przywdzialiśmy cnotę,

Rachujem na talary, na czerwone złote;

Nie masz ich też, a jeśli niekiedy zabrzęczą,