Świętą śmiałość, bezwzględną, niesie zakon boży.

Zbyt trwożliwą roztropność nie godzicie z stanem:

Znać, czuć, mówić, dać przykład — to jest być kapłanem.

Milczenie, w skutkach bywasz złe, lecz nie w istocie;

Zrzuć barwę20, co cię podli, a towarzysz cnocie —

W świetnym się blasku wydasz. — O świętowymowne

Wtenczas, gdy uszy podchlebstw wdziękom niewarowne,

Uszy pieszczone panów, do pochwał przywykłe,

Za korzyść biorąc brzęki łudzące i znikłe,

Słyszą pochwałę zbrodni, jak by cnotą była: