Nabawiały patrzących strachów niewymownych.

Co zbytnim dowierzaniem upłodził wiek przeszły,

W teraźniejszym podlące te przywary zeszły,

Ale też zbyt porywczym zaciekłszy się63 pędem,

Często, gdy błąd poprawia, śmie prawdę zwać błędem.

Roztropną zdania nasze szalą trzeba mierzyć,

Źle jest nadto dowierzać, gorzej nic nie wierzyć.

Że się obrzask64 pokaże w źle chowanym winie,

Nie likwor temu winien, ale złe naczynie.

Trafia się płód odrodny, choć cnotliwej matki,