Skądże takowa dobroć, odmiana tak płocha?

Skryjmy się. Patrzcież teraz, jakie miny stroi,

Niechże się kto z nas wyda, że się śmiałka boi,

Zaraz męstwo przypadnie jakby na powodzie130,

Lubią sławę takowi, ale nie o szkodzie.

Wróć waszeć, panie Pawle, a strasz, gdzie się uda.

Cóż to za nowy widok i jakież to cuda?

Idzie Piotr albo raczej wspaniale się toczy:

Do nóg, do nóg, na pana nie podnoście oczy,

To pan jaśnie wielmożny, jaśnie oświecony,