Jak pająk, co snuł z siebie, rozpostarłszy sieci,

Czuwa wśród pasm zawiłych, rychło w nie kto wleci.

Uśmiech jego nieprawy zmyka się57 po twarzy,

W oczach skra zajadłości błyszczy się i żarzy:

Spuszcza je na blask cnoty, a zjadle58 pokorny,

Sili się swej niecnocie kształt nadać pozorny59.

Próżna praca. Sama się złość z czasem odkrywa.

Spada maszka60, a zdrajca, co pod nią przebywa,

Tym jeszcze wszeteczniejszy, im dłużej był tajny.

Ten, co ma umysł zwrotny61, a język przedajny,