Stąd zgoła wszystko pozór, a mało istoty,

Fałszywe słowa, dzieła, dobrodziejstwa, cnoty,

Stąd... ale dość już tego. Chciwy o puściznę,

Wlecze się Piotr z poranku na dzienną pańszczyznę.

Uprzedził go Mikołaj. Ściskają się oba:

„Jak się masz, przyjacielu? Jak ci się podoba

Dzień dzisiejszy?” „Pogodny”. „Cieszę się”. „Ja wzajem”.

Idzie dyskurs uprzejmy zwykłym obyczajem.

Już się sobie zwierzyli, o czym i nie myślą.

Więc obcych wizerunki malują i kreślą.