Jędrzej zyskał Neapol za królową Bonę,

Marek ojcu świętemu darował Lizbonę,

Nie masz Turków, rwą Persy, strach koło Japonów.

Drzwi się z nagła otwarły. Aż tysiąc ukłonów.

Wchodzi pan; już umilkła świegotliwa zgraja,

Każdy się inszym kształtem łasi i przyczaja.

Każdy patrzy na pana, a z wzroku docieka,

Czego albo się chroni, albo na co czeka.

Wszystkie się usta śmieją, ciągną wszystkie szyje,

Ten się pcha, ten potrąca, ten się jak wąż wije,