Choć mało, nie godzi się ubogiej czeladzi.

Obudził się jegomość. Marcin, co czuł319 pilnie,

Krząta się, chce, jak może, dogodzić usilnie,

Nadaremne starania! Któż panom dogodzi?

Jak legł, tak wstał niekontent jegomość dobrodziej,

Wszystko mu nie do gustu; noc na kartach strawił,

Wszystko źle; zgrał się wczoraj, klejnoty zastawił.

Przyszedł kupiec z regestrem, termin przypomina,

Trzeba oddać, a nie masz: sto plag dla Marcina!

Płacze w kącie, więc krnąbrny po plagach się schował,