Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.

Czciły was dobre nasze ojcy i pradziady,

A synowie, co w bite33 wstąpać34 mieli ślady,

Szydząc z świętej poczciwych swych przodków prostoty,

Za blask czczego poloru35 zamienili cnoty.

Słów aż nadto, a same matactwa i łgarstwa;

Wstręt36 ustał, a jawnego sprośność niedowiarstwa

Śmie się targać na święte wiary tajemnice;

Jad się szerzy, a źródło biorąc od stolice,

Grozi dalszą zarazą. Pełno ksiąg bezbożnych,