I poty w więzach tego, co usidlił, trzyma,

Aż go sobie we wszystkim uczyni podobnym.

Więc ten, co niegdyś oczy pasł gustem ozdobnym86,

Wraca do domu zdarty, smutny, po kryjomu,

Albo i nie powraca nie miawszy już domu.

Próżno więc, jak to mówią, po szkodzie korzysta87.

Franciszek, przedtem pieniacz88, teraz alchimista,

Dmucha coraz na węgle, przy piecyku siedzi,

Zagęszcza i rozwilża, przerzadza i cedzi.

Pełne proszków chimicznych szafy i stoliki,