Zasłonię; proszę jednak jejmości się kłaniać14.

A waść, panie Wincenty, coś majętność kupił

Nie dawszy i szeląga? Czyś okradł, czyś złupił,

Dość, że wioska już twoja. Niechaj płacze głupi;

Po co nie był ostrożnym, już jej nie odkupi.

Zły też to był gospodarz, grunt leżał odłogiem,

Pola były zarosły chwastem, łąki głogiem;

Ty przemysłem naprawisz, coś zyskał fortelem,

I tak się wysłużonym już obywatelem

Staniesz twojej ojczyźnie. Tak pięknej przysługi