I nastawał na nich usilnie, i zaszli do niego, i przybyli do domu jego; i wyprawił im ucztę, i przaśników203napiekł; i jedli.

Zanim się położyli, — a mieszkańcy miasta, mieszkańcy Sedomu, obiegli dom, od młodzieńca do starca, cały lud zewsząd.

I zawołali Lota, i rzekli doń: „Gdzież ci ludzie, którzy przybyli do ciebie tej nocy? Wyprowadź ich do nas, abyśmy nawiedzili204 ich”.

I podszedł do nich Lot ku wejściu, a drzwi zamknął za sobą.

I rzekł: „Nie czyńcie też, bracia moi, nic złego.

Otoż mam dwie córki, które nie poznały męża, wyprowadzę je raczej do was, a czyńcie z nimi co najlepszym w oczach waszych; a tylko mężom tym nie czyńcie nic, ponieważ weszli pod cień dachu mojego”.

I rzekli: „Ustąp precz!”, i rzekli: „Ten jeden przybył tu gościć, a chce wciąż sądzić! Teraz gorzej postąpimy z tobą niż z nimi!” I naparli na męża, na Lota, i przystąpili, by wyłamać drzwi.

I wyciągnęli mężowie owi rękę swoją, i wciągnęli Lota do siebie, do domu, a drzwi zamknęli.

A ludzi, będących u wejścia do domu, porazili ślepotą, od najmniejszego do największego — tak, że strudzili się, szukając wejścia.

I rzekli ci mężowie do Lota: „Kogokolwiek jeszcze masz tutaj, — zięciów, i synów twoich, i córki twoje205, i wszystkich których masz w mieście, — wyprowadź z tego miejsca.