na astmę i dwie krople powietrza w wasserwadze, jedynej
zabawce dla Dawida. „Mój tatuś
miał 64 lata jak umarł, ja już mam 66” — śmieje się. „Ale palenie
to muszę rzucić” — dodaje z tym samym przekonaniem, co zawsze,
i sądząc po geście myśli, że podniósł
wskazujący palec, dawno obcięty. I oto
zza moich pleców dobiega przepiękny, minorowy dwudźwięk
znajdujący rezonans w każdym zakamarku
zapchanej pamięci. Trwa to długo, ponieważ
uderzeń jest jedenaście. „Śpieszy godzinę i dziesięć minut,