rodzicielskich ramion, cyrkle Miłości.

Zobaczymy: kaczkę, dryfującą gałąź, opoja w malignie, nasze cienie

Sto razy spytasz, dlaczego. Spróbujesz coś wycyrklować,

żebym cię wziął na „jo pata”, na szyję.

Zmęczone nóżki albo coś, albo coś.

Coraz więcej ważysz.

Coraz więcej rozumiesz.

Zrozum, że czasem nie wiem, dokąd pójść.

Przejdziemy przez most.

A potem? Zobaczymy.