swych mięśni. Wąskie tunele wydeptanych ścieżek

każą ocierać się o nieznajomych.

Wybielony Śląsk. Na dworcu w Katowicach

mówię trzy razy „nie” ludzkiemu sępowi

pytającemu o trawę, o grzyby, a na koniec o drobne

i jadę do Ząbek, gdzie gram z Grubym w piłkę

na srebrnym boisku w świetle reflektorów

a potem on zapewnia swoją Matkę,

że jestem jak Mickiewicz, bo uczą o mnie w szkole,

na co odpowiada „No nie mów” i „Akurat”