Przez szum drzew i terkot cykad przebijają ryki miejscowej żulerni.

Gdzie się podziały hamernie, warsztaty gwoździarzy, dom akcyźnika i nędzne chaty budników? — — —

Tylko gwiazdy, które są na niebie, pozostały tam, gdzie były wtedy.

Idąc do toalety, wyobrażam sobie harmonijny harmider panujący zwykle na tym ogromnym piętrze — — —

A potem kochamy się przy świetle latarki aż wyczerpią się baterie.

A potem ona śpi i kiedy leży tak z dłońmi na brzuchu podobna do umarłej — — —

Znów nie mogę przegnać myśli o tym, że niedługo to ciało zgnije w ziemi.

W gwiezdnym projekcie czasu nasze niestałe istnienia nie znaczą być może nic — — —

Wolę jednak wierzyć w miejsca w pierwszych ławkach wykopane dla nas.